Brytyjczycy są na swój sposób ciekawi. Jacyś, tacy ... inni. Oprócz tego, że, Alka, zewsząd otaczał obcy język, musiał znosić spokój wyspy o, której tyle słyszał i nigdy nie myślał, że tu zamieszka.
Czy podobało mu się tu?
Piękno krajobrazu zachwyciłaby niejednego. Lasy, łąki i morzę. Wielka Brytania była ośrodkiem kultury i historii, utkwionej w skałach. Zieleń zdawała się nucić przypowieści, o niezwykłym kraju, który powstał na jej oczach.
Nie, wcale mu się tu nie podobało.
Nie chodziło o ludzi, naturę czy cały naród, ale o niego. On tu nie należał, nie mógł czuć się tu dobrze. Jadąc autem, z mamą u kierownicy, po prawej stronie ( prawej!), patrzył w okno, na nieznane mu ulice obcego miasta. W palcach obracał breloczek w kształcie piłki do siatkówki, jeden z licznych prezentów pożegnalnych. Ten był szczególny. Dostał go od swojej Drużyny. Nie tej, w której grał, ale od do tej której należał on i jego najlepsi przyjaciele. Jego kumple. Jego Rodzina.
To co go z nimi obecnie łączyło to ten brelok i pamiątkowe zdjęcia. Tylko tyle. Oni pozostali na stałym lądzie, a on popłyną za to całe morze, żeby jego rodzice mogli cieszyć się, że znów mieszkają razem.
Zacisną pięści.
-Kochanie, to już tu- powiedziała, nieśmiało mama, skręcając na parking. Dziwne, ze powiedziała to po angielsku. Od przyjazdu przerzucili się na angielski.
Nic nie odpowiedział, ponieważ przestrzegał żelaźnie zasady Nie-odzywania-się-do mamy-za-ten-wyjazd.
Spojrzał za okno. Ponad parkingiem wznosiła się ogromna gotycka budowla przekształcona na szkołę. Grubę szare mury stały pośrodku ogromnego Parku, po którym przechadzali się uczniowie. Wszyscy byli ubrani w granatowo-czerwone mundurki szkolne, takie jak on miał na sobie. No może z taką różnicą, że dziewczyny nosiły spódniczki zamiast spodni.
Mama zatrzymała się na podjeździe.
- No...- mruknęła zdenerwowana.- Już czas.
Spojrzał na nią z gniewem i gwałtownym szarpnięciem odpiął pas bezpieczeństwa. Nie mógł znieść jej wyboru. Z zasady, nie mógł.
Otworzył drzwi i stanął na szarym betonie. Nawet powietrze tu inaczej pachniało.
-Kocham cię- szepnęła, tym razem już po polsku.
Zatrzasnął drzwi i odwrócił się ku nowej szkole.
-Ja ciebie też- powiedział tak cicho, że tylko on mógł to usłyszeć.
Fajnie piszesz , zaobserwuję i mam nadzieję na fajną przygodę !!
OdpowiedzUsuńJeśli miałabyś ochotę wpaść zapraszam
http://youwinoryoudie66.blogspot.com/